Afera szpitalna jak "ośmiorniczki"? Były prezydent wskazuje "istotną różnicę"

Dodano:
Były prezydent RP Bronisław Komorowski Źródło: PAP / Adam Warżawa
Trzeba wskazać na pewną istotną różnicę, która chyba jednak będzie działała na niekorzyść rządzących – mówił Bronisław Komorowski, pytany o porównania afery szpitalnej do "ośmiorniczek".

W audycji radiowej "Trójki" Bronisław Komorowski został zapytany, czy afera związana ze Szpitalem Południowym "to będą drugie »ośmiorniczki« Platformy Obywatelskiej". To nawiązanie do tzw. afery taśmowej z 2014 r. Wówczas opinią publiczną wstrząsnęły ujawnione nagrania z podsłuchanych rozmów czołowych polityków PO w warszawskich restauracjach. Podczas jednej z nich Radosław Sikorski i Jacek Rostowski jedli ośmiorniczki.

– Trzeba wskazać na pewną istotną różnicę, która chyba jednak będzie działała na niekorzyść rządzących. Otóż tzw. ośmiorniczki, czyli afera taśmowa, była w znacznej mierze oparta o ewidentne pomówienia. Raczej aferą było to, że ktoś podsłuchiwał ludzi, którzy byli prywatnie w lokalach gastronomicznych z gośćmi i mówili co prawda nieładnym językiem, przeklinali, mówili brzydkie rzeczy, ale tam nie było żadnego złamania prawa – ocenił były prezydent.

– Zrobił się skandal, bo PiS ma specjalistów od brudnej roboty politycznej, propagandowej. Potrafił wtedy z igły zrobić widły. I ta afera zaszkodziła szalenie Platformie Obywatelskiej. Sądzę, że także podczas moich wyborów w 2015 r. nie było to bez znaczenia – stwierdził Komorowski.

– Dzisiaj mamy do czynienia z sytuacją o tyle inną, że ci spece od brudnej roboty propagandowej w PiS-ie już się szykują do rozgrywania tej sprawy medialnie i propagandowo, ale sam problem jest problemem rzeczywistym, a nie wydumanym – przyznał.

Afera w Szpitalu Południowym

Były ordynator chirurgii w Szpitalu Południowym w Warszawie dr Emil Jędrzejewski w rozmowie na Kanale Zero oskarżył placówkę o rażące zaniedbania. Mówił o błędach medycznych, które – jego zdaniem – miały prowadzić do śmierci pacjentów. – Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy. To jest sedno całego zamieszania – powiedział. Odpowiedzialnością obarczył byłego już koordynatora SOR-u Dawida Kacprzyka, który był radnym Koalicji Obywatelskiej.

W szpitalu miała również funkcjonować nieformalna, specjalna ścieżka przyjęć dla polityków KO i ich rodzin oraz "salonik VIP".

Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...